FMW

Liga Republikańska

POBIERZ HYMN LR

Mariusz Roman
Mariusz A. Roman

PiS i Przymierze Prawicy: trwają rozmowy

Liderzy Prawa i Sprawiedliwości oraz Przymierza Prawicy zaprzeczają, jakoby PiS postawił PP ultimatum w sprawie szybkiego zjednoczenia.

Według poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" liderzy PiS mieli postawić PP ultimatum, że jeśli Przymierze się nie rozwiąże i nie wstąpi do ugrupowania braci Kaczyńskich, to kandydaci PP nie będą dopuszczeni na wyborcze listy samorządowe PiS.
"Nie ma żadnego ultimatum" - powiedział jednak PAP w poniedziałek jeden z liderów PiS Ludwik Dorn. "Nie ma przymuszania. Są normalne, dobrze się toczące i finalizujące rozmowy o zjednoczeniu" - dodał.
Także szef Rady Politycznej Przymierza Prawicy Marek Jurek nie potwierdza informacji o ultimatum. "Żadnych napięć nie widzę. Prowadzimy rozmowy nad znalezieniem formuły zjednoczeniowej" - powiedział.
"Na pewno jest rzeczą naturalną, byśmy podjęli szybko współpracę dotycząca wyborów samorządowych" - ocenił Jurek.
Sprawy nie chciał komentować prezes Przymierza Prawicy Kazimierz Ujazdowski. "Nie mam w zwyczaju komentować rozmów, dopóki się nie skończą" - wyjaśnił.
Lider PiS Lech Kaczyński mówił w poniedziałek, że PiS nie postawiło Przymierzu Prawicy warunków nie do przyjęcia. "Rozmowy w ostatnim okresie zrobiły olbrzymi postęp i bardzo możliwe, że w bardzo krótkim czasie zostaną już sfinalizowane" - powiedział Kaczyński w Gdańsku.
W grudniu ubiegłego roku zjazdy obu ugrupowań przyjęły uchwały o woli integracji. I Kongres PiS zalecił władzom partii "podjęcie działań na rzecz jak najszybszego zjednoczenia z Przymierzem Prawicy i innymi bliskimi ideowo ugrupowaniami" .
Jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który był w grudniu gościem zjazdu PP, wyraził przekonanie, że do końca marca 2002 r. nastąpi połączenie jego ugrupowania z Przymierzem Prawicy.
Przymierze Prawicy zostało utworzone w marcu 2001 roku przez b. polityków ZChN oraz członków SKL, przeciwnych współpracy tej partii z Platformą Obywatelską.
17 posłów Przymierza Prawicy weszło do Sejmu z list komitetu Prawo i Sprawiedliwość.
(PAP)

29. 1. 2002

Najważniejszy sposób liczenia głosów

Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński powiedział w poniedziałek w Krakowie, że dla jego ugrupowania najważniejsza w wyborach samorządowych jest metoda liczenia głosów.

"Dla nas najważniejszy jest sposób liczenia głosów, bo metoda d'Hondta służy formacjom największym, zmusza do koalicji i co za tym idzie, uniemożliwia sprawdzenie się partii w kolejnych wyborach - powiedział dziennikarzom przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Jarosław Kaczyński. Jeśli zostanie przyjęta metoda d'Hondta, będziemy szukać koalicjantów, jeśli St. Lague'a - być może też, ale nie będzie już wtedy takiego przymusu" - dodał.
Jarosław Kaczyński powiedział, że jeśli chodzi o koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości w wyborach samorządowych, "pierwszeństwo mają formacje parlamentarne".
"Jesteśmy w kontakcie z Platformą Obywatelską. Ostatnio wysocy rangą przedstawiciele LPR stwierdzili, że są gotowi do rozmów (...)Przyjmujemy to z zainteresowaniem i będziemy rozmawiali. Zdajemy sobie sprawę, że także w formacjach pozaparlamentarnych jest wielu interesujących polityków i jesteśmy otwarci" - mówił lider PiS.
Jednak jego zdaniem, współpraca Prawa i Sprawiedliwości z Unią Wolności oraz SKL-Ruchem Nowej Polski "byłaby w tej chwili dość egzotyczna". Szef Unii Wolności Władysław Frasyniuk i przewodniczący SKL - RNP Artur Balazs zapowiedzieli w poniedziałek we Wrocławiu współpracę swoich ugrupowań w zbliżających się wyborach samorządowych.
(PAP)

29. 1. 2002

I Konwencja Samorządowa PiS

Lider Prawa i Sprawiedliwości Lech Kaczyński otwierając w sobotę w Warszawie I Konwencję Samorządową tej partii postawił przed lokalnymi działaczami cel: zawęzić władzę postkomunistów po wyborach samorządowych.

"Wybory samorządowe są z punktu widzenia demokracji niezwykle istotne. Istotne też, by dały wynik, który by zakres władzy postkomunistów zawęził" - powiedział Lech Kaczyński.
Według drugiego lidera Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, trzeba budować nadzieję wokół wyborów samorządowych dla tych, którzy źle oceniają obecny rząd.
"Trzeba budować nadzieję tej części społeczeństwa, która już widzi, że te rządy dla Polski źle się skończą. W tych warunkach politycznych, taką nadzieję można budować w wyborach samorządowych" - stwierdził Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej podczas konwencji.
Zastrzegł, że to nie jest jeszcze początek kampanii wyborczej. "To jest początek budowy tego społecznego przekonania, że te wybory samorządowe mogą nam coś dać, nie tylko w wymiarze lokalnym, ale także ogólnopolskim" - tłumaczył lider PiS.
Przemawiając podczas konwencji do około 300 działaczy terenowych, którzy przyjechali do Warszawy, Jarosław Kaczyński wzywał: "Musimy wprowadzić prawo i sprawiedliwość do samorządów, rozumiane nie tylko jako nazwa partii, ale jako pojęcia w swym właściwym znaczeniu".
Jego zdaniem, Polskę może zmienić tylko prawica i centroprawica. "Sukces w wyborach zależy od naszej aktywności i wiarygodności. Także od tego, z kim będziemy się umawiać i kogo będziemy wysuwać. To muszą być ludzie wiarygodni, nieskompromitowani, z którymi inni mogą wiązać nadzieję" - mówił lider PiS do zebranych samorządowców.
Poseł PiS Ludwik Dorn skomentował przyjęty w piątek przez Sejm - głosami opozycji i PSL - jesienny termin wyborów samorządowych. Wcześniej koalicja proponowała, by wybory odbyły się 16 czerwca.
"Postkomuniści obawiają się politycznej reakcji społeczeństwa na ich rządy. Zdają sobie sprawę, że nie mają realnej odpowiedzi na rosnące bezrobocie i stagnację gospodarczą" - stwierdził Dorn."SLD siłą woli i ducha nie jest w stanie sprawić, by na wierzbach wyrosły gruszki, ale jest w stanie sprawić, by z wierzb skonstruować stołki" - mówił odnosząc się do przedwyborczych wypowiedzi Leszka Millera.
Dorn nie był jednak pewien, czy jesienny termin wyborów oraz przyjęta metoda przeliczania głosów na mandaty korzystniejsza dla mniejszych partii, nie zostaną zmienione w Senacie.
"SLD podejmuje zabiegi, by skłonić PSL do zmiany zdania. Jeśli posłowie PSL zmienią zdanie, to kosztem swoich kolegów w terenie" - ocenił Dorn.
Według Lecha Kaczyńskiego, rozbieżności w koalicji nie oznaczają jeszcze jej rychłego rozpadu. "Ale jest jeszcze jedna wielka próba, tzn. sprawa dopłat do rolnictwa z Unii Europejskiej i być może tego koalicja nie wytrzyma" - mówił.
Jarosław Kaczyński w przemówieniu na konwencji ostro skrytykował pierwszych 100 dni rządu Leszka Millera. "Potrzebna jest w Polsce wielka przemiana, moralna rewolucja i przebudowa gospodarcza. Tych przemian nie dokonają komuniści. Oni mogą rządzić tylko źle albo bardzo źle" - mówił Jarosław Kaczyński.
Zarzucał rządowi, że jego polityka energetyczna godzi w interesy państwa i że rządowi negocjatorzy z UE poszli na zbyt daleko idące ustępstwa, nie uzyskując nic w zamian.
Ocenił, że działania rządu sa też szkodliwe dla rodzin. "Tylko diabeł może doradzać politykę, która uderza w rodzinę - skrócenie urlopów macierzyńskich, odebranie zasiłków porodowych, podwyższenie akcyzy na energię elektryczną. Polskie rodziny, które żyją skromnie, otrzymały kolejny cios" - podkreślał Jarosław Kaczyński.
W przygotowanym kilkunastostronicowym "Raporcie 100 dni rządów Leszka Millera" politycy PiS ocenili, że "obecny rząd nie jest ani fachowy, ani też w żaden sposób nie stara się ulżyć losowi najsłabszych warstw społeczeństwa".
W raporcie wypunktowano błędy i potknięcia obecnej ekipy rządzącej. Zaliczono do nich m.in.: przesunięcie terminu nowej matury, obniżenie wydatków na naukę (o 20 proc.) i kulturę (o 28 proc.), zamrożenie progów podatkowych i likwidację kilku ulg podatkowych (w tym na prywatne leczenie i budowlanej), nominację prokuratora Kaucza, projekt reformy służb specjalnych umożliwiający powrót do nich funkcjonariuszy SB.
"Prawie każdy ze stu dni Millera przynosił kolejne dowody, że lewicowa ekipa nie posiada żadnej koncepcji polityki gospodarczej, że podejmuje decyzje nieprzemyślane, wzajemnie sprzeczne i wymierzone w najsłabsze grupy społeczeństwa" - napisano w raporcie PiS
(PAP)

26. 1. 2002

Trzeba budować nadzieję

Według lidera Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, trzeba budować nadzieję wokół wyborów samorządowych, dla tych, którzy źle oceniają obecny rząd.

"Trzeba budować nadzieję tej części społeczeństwa, która już widzi, że te rządy dla Polski źle się skończą. W tych warunkach politycznych, taką nadzieję można budować w wyborach samorządowych" - powiedział w sobotę Kaczyński na konferencji prasowej podczas I Konwencji Samorządowej PiS.
Dodał, że to nie jest jeszcze początek kampanii wyborczej. "To jest początek budowy tego społecznego przekonania, że te wybory samorządowe mogą nam coś dać, nie tylko w wymiarze lokalnym, ale także ogólnopolskim" - tłumaczył Kaczyński.
Jeden z liderów PiS, Ludwik Dorn, skomentował przyjęty w piątek przez Sejm - głosami opozycji i PSL - jesienny termin wyborów samorządowych. Wcześnie koalicja ustaliła, że wybory miałby by się odbyć 16 czerwca.
"Postkomuniści obawiają się politycznej reakcji społeczeństwa na ich rządy. Zdają sobie sprawę, że nie mają realnej odpowiedzi na rosnące bezrobocie i stagnację gospodarczą" - stwierdził Dorn.
"SLD siłą woli i ducha nie jest w stanie sprawić, by na wierzbach wyrosły gruszki, ale jest w stanie sprawić, by z wierzb skonstruować stołki" - dodał Dorn, odnosząc się do przedwyborczych wypowiedzi Leszka Millera.
Dorn nie był jednak pewien, czy jesienny termin wyborów oraz przyjęta metoda przeliczania głosów na mandaty korzystniejsza dla mniejszych partii nie zostanie zmieniona w Senacie.
"SLD podejmuje zabiegi, by skłonić PSL do zmiany zdania. Jeśli posłowie PSL zmienią zdanie, to kosztem swoich kolegów w terenie" - ocenił Dorn.
Według Kaczyńskiego, rozbieżności w koalicji nie oznaczają jeszcze jej rychłego rozpadu. "Ale jest jeszcze jedna wielka próba, tzn. sprawa dopłat do rolnictwa z Unii Europejskiej i być może tego koalicja nie wytrzyma" - zauważył Kaczyński
(PAP)

26. 1. 2002

Głosami PSL Sejm utrzymał jesienny termin wyborów samorządowych

Zdaniem lidera Prawa i Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego jesienny, czyli późniejszy, niż chciała koalicja, termin wyborów samorządowych, jest dobry dla jego partii.

"Z naszego punktu widzenia to rozwiązanie dobre. To koalicja w pędzie do pogłębiania swojej władzy chciała przyspieszenia terminu wyborów" - powiedział Kaczyński w piątek dziennikarzom w Sejmie.
Zdaniem Kaczyńskiego było to przede wszystkim w interesie SLD. "Koalicjant jest pewnym dodatkiem przy sprawowaniu władzy. Dodatkiem koniecznym, ale rozgrywającym jest SLD" - stwierdził.
Głosami PSL Sejm utrzymał jesienny termin wyborów samorządowych. Zmniejszona została liczba radnych.
Sejm nie zgodził się ponadto na wprowadzenie w wyborach samorządowych metody d'Hondta przy przeliczaniu głosów na mandaty, która preferuje większe ugrupowania. Tym samym, Sejm utrzymał obowiązujący system St. Lague'a, który sprzyja małym i średnim ugrupowaniom.
Zdaniem posła PiS Ludwika Dorna dobrze, że została utrzymana metoda St. Lague'a. "Wybory będą dużo bardziej proporcjonalne niż życzyło by sobie SLD" - ocenił.
Teraz nowelizacja trafi do Senatu. Zdaniem Dorna, nawet jeśli senatorowie SLD zmienią metodę przeliczaniu głosów na mandaty, "to są poważne szanse, że Sejm senackie zmiany odrzuci".
(PAP)

26. 1. 2002

Komunikat dla mediów

Działacze 24 partii, stowarzyszeń i organizacji społecznych, rzemieślniczych, kupieckich i przedsiębiorców od chwili zakończenia wyborów parlamentarnych wypracowują wspólną formułę zawiązania koalicji do wyborów samorządowych w Gdyni. Wspólne uzgodnienia obejmują:

Komunikat dla mediów
1.Osią porozumienia powinna być współpraca wyborcza partii: Prawo i Sprawiedliwość, Przymierze Prawicy oraz Liga Polskich Rodzin ze stowarzyszeniami: Cech Rzemiosł i Przedsiębiorczości oraz Konwencji Gdyńskiej.
2.Wspólna koalicja zostanie ogłoszona, po zaakceptowaniu jej kształtu przez władze naszych partii i organizacji.
3.Hasłem wyborczym wspólnej koalicji, w przypadku jej zawiązania będzie termin: „Naprzód Gdynio!”. W nazwie samej koalicji będą zapisane nazwy głównych ugrupowań parlamentarnych tworzących naszą koalicję.
4.W przypadku zmiany ordynacji wyborczej, skutkującej bezpośrednim wyborem prezydenta miasta, przedstawiciele naszej koalicji podejmą starania w celu wyłonienia wspólnego kandydata na najwyższy urząd w mieście z innymi ugrupowaniami obozu posierpniowego w Gdyni.
5.Lista ugrupowań tworzących naszą koalicję jest wciąż otwarta.
6.Mając na uwadze zbliżający się termin wyborów samorządowych, już dziś podejmiemy działania w celu powołania zespołów problemowych, mających przygotować samorządowy program wyborczy dla Gdyni.
za Przymierze Prawicy
(-) Andrzej Czaplicki
za Ligę Polskich Rodzin
(-) Jacek Głowacz
za Cech Rzemiosł i Przedsiębiorczości
(-) Zenon Błachowiak
za Konwencję Gdyńską
(-) Adam Sobiech

24. 1. 2002

HIT: Rozbudowa hipermarketu wstrzymana

Wojewoda pomorski unieważnił w środę uchwałę Rady Miasta Gdyni umożliwiającą rozbudowę hipermarketu HIT w mieście. Przeciwko tej inwestycji oraz bezprawnej procedurze z nią związanej protestowało środowisko kupieckie oraz Klub Radnych Przymierze Prawicy – PiS.

Wniosek o stwierdzenie nieważności uchwały ze względu na rażące naruszenie prawa zgłosiło czterech radnych: Andrzej Czaplicki, Mariusz Roman, Piotr Tymański i Zdzisław Urla z Przymierza Prawicy-PiS. Zdaniem radnych nie została przeprowadzona ocena wpływu inwestycji na środowisko, rynek pracy, komunikację, choć takie są ustawowe wymogi. Rządząca miastem koalicja AWS – PO przeforsowała po prostu w listopadzie ub. roku uchwałę niezgodną z prawem.
- Niech prawo zawsze znaczy prawo a sprawiedliwość – sprawiedliwość – skomentował unieważnienie uchwały radny Zdzisław Urla, przewodniczący klubu radnych PP-PiS.
W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wojewody czytamy, że sporna uchwała narusza obowiązujące procedury. Naruszenie to polega m.in.: „na zmianie treści przedmiotowej uchwały i załącznika graficznego (...) dokonanej po niezbędnym, wynikającym z ustawy, wyłożeniu projektu planu wraz z prognozą do publicznego wglądu (...). W konsekwencji powyższy akt prawny jest sprzeczny z prawem dlatego, iż ustalenia w nim zawarte są niezgodne z ustaleniami projektu planu wyłożonego do publicznego wglądu, jak również z ustaleniami planu wcześniej przedłożonego do uzgodnienia z właściwymi organami.” Dodatkowo w decyzji wojewody podniesiono fakt braku dowodu na wymagane przedłożenie planu wojewodzie.
Tymczasem prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, wbrew interesowi kupców oraz mieszkańców dzielnic położonych w obrębie HIT-u, którzy już cierpią z powodu kłopotów komunikacyjnych, a które z pewnością wzrosną w wyniku rozbudowy hipermarketu, zamierza zaskarżyć decyzję wojewody do Najwyższego Sadu Administracyjnego.
Na razie jednak decyzja wojewody wstrzymuje wykonanie uchwały.
(informacja własna)

24. 1. 2002

PiS przeciw bezpośrednim wyborom

Poseł PiS Ludwik Dorn powiedział, że jego ugrupowanie jest przeciwne bezpośrednim wyborom wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Krytycznie ocenił też termin wyborów samorządowych, proponowany na 16 czerwca.

Przedstawiciele koalicji SLD-PSL-UP uzgodnili w środę, że wybory samorządowe powinny odbyć się 16 czerwca; wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast mają być wyłaniani w wyborach bezpośrednich; ma być mniej radnych.
"Prawo i Sprawiedliwość jest przeciwko bezpośrednim wyborom wójtów, burmistrzów i prezydentów miast" - powiedział PAP w środę Dorn. To powoduje takie skupienie władzy kompetencji w ręku wybranego w bezpośrednich wyborach wójta, burmistrza, że umyka on spod jakiejkolwiek kontroli".
Według Dorna, wprowadzenie bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast "będzie tworzyło Polskę klik z jednoosobowym przywództwem".
Dorn krytycznie ocenił też proponowany termin wyborów. Podkreślił, że należałoby najpierw wprowadzić antykorupcyjne przepisy regulujące zasady finansowania kampanii samorządowej.
Zdaniem posła PiS, gdyby ustalono termin wyborów na jesień lub na wiosnę przyszłego roku, wówczas można byłoby uchwalić realny projekt rozwiązań dotyczących finansowania kampanii wyborczej w samorządach.
Według Dorna, "samorządy są niesłychanie dotknięte korupcją, a w wyborach do samorządów odbywa się przekazywanie pieniędzy pod stołem". "Jeśli do tego dołożyć bezpośrednie wybory na wójta, prezydenta, burmistrza to będziemy mieli festiwal jawnej, bezczelnej i skutecznej korupcji politycznej w tych wyborach samorządowych" - powiedział Dorn.
Jego zdaniem, "przy terminie wyborów 16 czerwca i braku woli politycznej większości ugrupowań - SLD, PSL, PO do wprowadzenia regulacji antykorupcyjnych do ordynacji samorządowej, choroba samorządów utrwali się, a nawet pogłębi".
(PAP)

24. 1. 2002

Projekt ustawy przeciw budowie nowych hipermarketów

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcą ograniczeń w budowie nowych hipermarketów. W tej sprawie przygotowali projekt ustawy.

Jak powiedział w piątek poseł PiS Artur Zawisza, projekt ustawy "O działalności kupieckiej" jest odpowiedzią na "plany ekspansji supermarketów". Podkreślił jednocześnie, że posłowie PiS nie są wrogami supermarketów w ogóle. "Chcemy po prostu racjonalizacji w procesie ich lokalizacji" - zapewnił.
Projekt ustawy zawiera m.in. zakaz wydawania przez gminę zgody na lokalizację supermarketu jeśli jego powierzchnia handlowa przekraczałaby 30 proc. powierzchni sprzedaży wszystkich na terenie tej gminy.
"Powierzchnia sprzedaży" wszystkich punktów handlowych byłaby, według projektodawców, obliczana na podstawie rejestrów punktów handlowych prowadzonych przez Gminy. Rejestry takie miałyby zawierać m.in. informacje o powierzchni sprzedaży wszystkich punktów handlowych działających na danym terenie.
Posłowie PiS chcą ponadto, aby na lokalizację supermarketu musiał zgodzić się również wojewoda. Jak zaznaczył Zawisza to rozstrzygnięcie jest "osobistym wkładem" w projekt ustawy przewodniczącego klubu PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Nadzór przedstawiciela administracji rządowej miałby ograniczyć korupcję często - jak powiedział Zawisza - towarzyszącą wydawaniu decyzji o lokalizacji supermarketów przez władze samorządowe. "Ten łańcuszek korupcyjny, kiedyś musi się skończyć" - dodał.
Projekt ustawy przewiduje także zakaz handlu w niedziele i święta. Nie obejmowałby on jednak handlu na terenie m.in. dworców, hoteli, poczt, lotnisk oraz stacji paliw. Spod zakazu wyjęte zostałyby także małe rodzinne przedsiębiorstwa kupieckie (nie zatrudniające więcej niż pięć osób z kręgu najbliższej rodziny - do I stopnia pokrewieństwa i powinowactwa).
Ponadto minister właściwy ds. handlu miałby na mocy projektowanej przez PiS ustawy, wydać rozporządzenie określające warunki umów zawieranych pomiędzy supermarketami a ich kontrahentami. Celem tego rozporządzenia miałoby być, jak powiedział Zawisza, "wyrównanie statusu obu stron umowy tak, aby producent czy dostawca towarów do supermarketów, nie był dyskryminowany przez te placówki".
Posłowie PiS zebrali już podpisy pod projektem ustawy. W przyszłym tygodniu trafi ona do laski marszałkowskiej.
PiS chce także, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbyła się "rzetelna debata" dotycząca działalności supermarketów w Polsce.
"W Polsce zabrakło szczegółowej analizy i debaty nad istotą działalności supermarketów i hipermarketów oraz nad jej konsekwencjami" - powiedział w piątek inny poseł PiS Michał Kamiński.
Debatę miałaby poprzedzić informacja rządu na temat "korzyści i szkód" jakie - według PiS - pociąga za sobą działalność supermarketów. Jak powiedział Kamiński, posłowie PiS chcą dowiedzieć się od rządu m.in. ile miejsc pracy dają supermarkety, jak przestrzegane są w nich prawa pracowników, jak wygląda ilościowy stosunek sprzedawanych w supermarketach towarów importowanych do wyprodukowanych w Polsce, a także jak wyglądają finansowe warunki działania supermarketów w naszym kraju (chodzi m.in. o ulgi podatkowe).
"Informacja rządu ma służyć rzetelnej debacie - abyśmy wszyscy wiedzieli jakie są skutki działalność wielkopowierzchniowych obiektów handlowych" - powiedział Kamiński. Zaznaczył też, że PiS chce debaty "odideologizowanej", która nie byłaby "atakiem" na supermarkety, które nazwał "istotnym elementem pejzażu handlowego i społecznego RP".
(PAP)

20. 1. 2002

"Rzeczpospolita": Co dadzą bezpośrednie wybory wójta, burmistrza, prezydenta?

Wzmocnienie pozycji wójta, burmistrza, prezydenta praktycznie spowoduje, że znajdą się oni poza bieżącą kontrolą. Jedyną kontrolą będą następne wybory. Pogłębi to już rozwinięte procesy patologiczne i korupcyjne w samorządzie. Wprawdzie niektórzy twierdzą, że już gorzej być nie może, ale moim zdaniem może być gorzej. I to rozwiązanie temu będzie sprzyjać - brak kontroli ze strony rady, nawet ze strony konkurencyjnej lokalnej kliki. Klika prezydencko-wójtowsko-burmistrzowska będzie miała zdecydowaną przewagę nad innymi i powstanie całkowicie niezrównoważony w samorządzie układ, jeśli chodzi o dostęp do funduszy publicznych, kontrolę nad ich wydatkowaniem i kontrolę nad majątkiem.

Nawet jeżeli pewne decyzje zastrzeże się do kompetencji rady, to znana jest praktyka przekupywania radnych przez szefów władz wykonawczych - a to zatrudnienie krewnego, a to jakaś koncesyjka.
Znam takie przykłady, np. wyjazd studyjny przewodniczącego rady, który prezydentowi sprawiał pewne kłopoty, do Tunezji. Przewodniczący i paru członków zarządu z tego miasta wylądowali za kratkami. Raczej mamy teraz do czynienia z samorządowcami - nie twierdzę, że to reguła bez wyjątku - skupionymi na interesach własnych.
Straty spowodowane wprowadzeniem ustawy o wyborze bezpośrednim będą większe niż zyski.
Ubolewam, że w SLD przegrała linia ministra Krzysztofa Janika [chciał ograniczenia bezpośrednich wyborów do gmin liczących nie więcej niż 20 tys. mieszkańców - red.]. SLD nie chce, żeby ta taca z ciastkami samorządowymi uciekła im sprzed nosa i wszystko zrobią dla wcześniejszego terminu wyborów.
(Rzeczpospolita)

20. 1. 2002

PiS za ustawą o zakazie promowania przemocy w mediach

Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość popiera obywatelski projekt ustawy o zakazie promowania przemocy w środkach masowego przekazu. W środę w Sejmie ma się odbyć pierwsze czytanie tego projektu.

"Apelujemy do innych klubów parlamentarnych, by po pierwszym czytaniu projekt trafił do komisji sejmowych do dalszych prac" - powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie poseł PiS Marek Kuchciński.
"To jedna z porażek państwa przez ostatnich 10 lat - nieskuteczność walki z masowo występującymi zjawiskami demoralizacji" - ocenił inny poseł PiS, Marek Jurek.
Poseł zwrócił uwagę, że projekt zakłada m.in zakaz nadawania zwiastunów filmów oraz reklam gier komputerowych ze scenami przemocy np. podczas przerwy transmisji meczu albo młodzieżowego programu.
Także wypożyczalnie kaset video miałyby obowiązek nie pożyczać dzieciom filmów niewskazanych w ich wieku.
Posłowie PiS argumentowali, że pod wpływem przemocy w mediach obniża się wrażliwość i wzrasta agresja wśród młodzieży.
"Skala przestępczości i patologii wśród młodych ludzi nie jest kwestią wyłącznie okoliczności społecznych, ale przede wszystkim złych wzorów płynących z kultury masowej" - taką opinię cytował Jurek z prac znanego politologa Francisa Fukuyamy.
Podobne zdanie miał jego klubowy kolega Tadeusz Cymański. "Obniżenie progu wrażliwości na skutek długotrwałego kontaktu z przemocą w mediach jest dowiedzione w badaniach naukowych. Dyskutuje się tylko jak wielki jest ten wpływ" - podkreślał.
W komitecie obywatelskim - jak wymieniali posłowie PiS - byłby m.in. Krzysztof Zanussi. A pod projektem ustawy o zakazie promowania przemocy w środkach masowego przekazu zebrano ponad 160 tys. podpisów.
Według Cymańskiego oznacza to, że po stronie projektowanych przepisów są rodzice i wychowawcy. "Nie jesteśmy naiwni, że sprawa ta może generalnie rozwiązać problem przemocy. Warto jednak podkreślić, że ograniczenie przemocy w mediach nie wymaga nakładów finansowych, tylko woli politycznej" - zauważył Cymański.
Poseł PiS Zbigniew Wassermann przytaczał dane, według których w 2000 roku nieletni popełnili 77 tys. czynów karalnych - to 15 proc. wszystkich tego typu czynów. "40 proc. kradzieży, 30 proc. rozbojów i 20 proc. uszkodzeń ciała to były przestępstwa popełnianie przez nieletnich" - wyliczał Wassermann.
Posłowie PiS przytaczali też raport dziennika "Rzeczpospolita". Przez tydzień dziennikarze tej gazety oglądali 4 główne polskie stacje telewizyjne i odnotowali w tym czasie: ponad 500 scen zabijania, ponad 500 słów wulgarnych i ponad 60 ostrych scen erotycznych.
"W krajach zachodnich: Hiszpanii, Niemczech, Holandii, Austrii są odpowiednie ustawy i sankcje prawne za tego typu działania" - powiedział Wassermann.
"Jeśli ta inicjatywa poniesie porażkę to będzie porażka rodziców i wychowawców" - podkreślił Cymański
(PAP)

8. 1. 2002

ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Grudzień 2001 | Styczeń 2002 | Luty 2002 | Marzec 2002 | Kwiecień 2002 | Maj 2002 | Czerwiec 2002 | Sierpień 2002 | Wrzesień 2002 | Październik 2002 | Listopad 2002 | Grudzień 2002 | Styczeń 2003 | Luty 2003 | Aktualności z lat 2004-2006


463705

Mariusz Roman





O moralności w polityce

Czy grozi nam recydywa III Rzeczpospolitej

Archiwum wypowiedzi

Archiwum sond

Lista obecności radnych na Sesjach Rady Miasta

Lista obecności radnych na posiedzeniach komisji

"Bilet rodzinny" elementem integrującym rodzinę wielodzietną w Gdyni

Sprawozdanie z realizacji programu wyborczego radnego Mariusza A. Romana w latach 1998 - 2002 r.