















|
 |
1000 kurtek zimowych dla Wileńszczyzny Gdyńscy społecznicy: Ryszard Anders i Mariusz Roman, wspólnie z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk (PiS), pozyskali jesienią ub. roku i zorganizowali transport tysiąca kurtek zimowych z przeznaczeniem dla najbardziej potrzebujących naszych rodaków zamieszkujących na Wileńszczyźnie. Pozyskanie tak dużej liczby kurtek było możliwe dzięki przychylności oraz zaangażowaniu Tomasza Węgiela dyrektora Izby Celnej w Gdyni. Koszt transportu kurtek został pokryty przez sponsorów m.in.: Katarzynę Stanulewicz, Zdzisława Urlę oraz Andrzeja Denisa. Gdyńska delegacja w składzie: Tomasz Węgiel, Mariusz Roman, Ryszard Anders pod przewodnictwem senator Doroty Arciszewskiej–Mielewczyk (wiceprzewodnicząca senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą) przebywała w październiku ub. roku na Wileńszczyźnie, osobiście uczestnicząc w przekazaniu darów dla polskiej społeczności na Litwie. Podczas pobytu odwiedzono m.in. polską szkołę średnią w Rudominie (rejon wileński) oraz dom dziecka w Solecznikach. Spotkano się również z władzami rejonu solecznickiego w Ejszyszkach. Wreszcie, złożono kwiaty na grobie „Matki i Serca Syna”, w którym spoczywają doczesne szczątki matki Józefa Piłsudskiego oraz serce wskrzesiciela Polski, na wileńskim cmentarzu na Rossie. Polskiej delegacji towarzyszył Waldemar Tomaszewski, poseł na Sejm RL. (informacja własna)
11. 9. 2006
Radni Miasta dofinansowują Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Trzech gdyńskich radnych: Mariusz A. Roman (PiS), Stanisław Taube oraz Lech Żurek dofinansowali kwotą 600 zł wyjazd rodzin (zrzeszonych w Stowarzyszeniu Rodzin Wielodzietnych) na spływ kajakowy Rzeką Wdą z Łubiany do Czarnej Wody. Spływ kajakowy organizowany przez Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych (SWR) jest cykliczną, prorodzinną imprezą integracyjną, organizowaną już od dziesięciu lat. SWR posiada odpowiednie przygotowanie do realizacji takiego zadania (ratownicy, instruktorzy turystyki itp.). Tegoroczny spływ odbywa się w dniach 16-18 czerwca br. i jest prawdopodobnie jedyną możliwością wspólnego wyjazdu dla rodzin wielodzietnych.
Podstawowym celem SWR jest wspomaganie rodzin w ich misji rodzicielskiej oraz w wykonywaniu wynikających z tej misji zadań. Do zadań stowarzyszenia należy m.in.: kształtowanie tradycyjnych polskich wartości i postaw wobec małżeństwa, rodziny i społeczeństwa; umacnianie rodziny jako podstawowej komórki społeczeństwa; utrwalanie zasady jedności i nierozerwalności małżeństwa, będącego fundamentem wspólnoty rodzinnej i narodowej; działanie na rzecz ochrony życia i zdrowia oraz środowiska naturalnego człowieka; praca wychowawcza wśród dzieci i młodzieży.
(informacja własna) 17. 6. 2006
Radni Miasta dofinansowują wyjazd dzieci z Grabówka Trzech gdyńskich radnych: Mariusz A. Roman (PiS), Stanisław Taube (SLD) oraz Lech Żurek (Samorządność) dofinansowali kwotą 600 zł wyjazd dzieci z Gimnazjum nr 4 w Gdyni Grabówku do Rzymu w ramach projektu edukacyjnego „Poznam zanim zobaczę – z wizytą w stolicach Europy”. Jest to szeroki program wynikający z zadań wychowawczo-dydaktycznych szkoły, który zakłada wszechstronne poznanie historii, kultury, obyczajów, podstaw języka wybranych państw europejskich i ich stolic. Uczniowie przez cały rok szkolny wspólnie z nauczycielami przygotowują się merytorycznie do wyjazdu, zgłębiają wiedzę, zdobywają umiejętności językowe, opracowują program i trasę wycieczki. Uczą się współdziałania, planowania i organizowania. Młodzież sama pozyskuje część środków. Szkole, z uwagi na duże wartości poznawcze i wychowawcze programu, zależy aby mogła w nim uczestniczyć jak największa liczba uczniów. Szczególną troską objęta jest młodzież z rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, która aktywnie uczestniczy w spotkaniach edukacyjnych. W tym roku szkolnym (wyjazd w dniu 18 maja) do Rzymu wyjechało 80-ciu uczniów.
(informacja własna) 20. 5. 2006
Gdynia: Rodziny Wielodzietne bezpłatnie na Hel Podczas dzisiejszej Sesji Rady Miasta przyjęto m.in. uruchomienie od 1 lipca pilotażowego programu regularnych połączeń katamaranowych między Gdynią, a Helem i Jastarnią. W wyniku zaproponowanej przez r. Mariusza A. Romana (PiS) poprawki, gdyńskie rodziny wielodzietne będą mogły skorzystać z bezpłatnego przejazdu na Półwysep Helski. Rada Miasta Gdyni zobowiązała Zarząd Komunikacji Miejskiej do zorganizowania regularnego transportu wodnego (tzw. Tramwaju wodnego) po akwenie Zatoki Gdańskiej i Zatoki Puckiej. Pierwszy pilotażowy program połączeń katamaranowych pomiędzy Półwyspem Helskim i Gdynią zakłada uruchomienie m.in. stałych połączeń morskich z Jastarnią oraz Helem w miesiącach letnich: lipcu i sierpniu. Takich kursów ma być, co najmniej 10 dziennie, a bilety będą dostępne w przedsprzedaży, gdyż koniecznym będzie wcześniejsza rezerwacja miejsc. Bilety będą kosztować 10 zł normalny oraz 5 zł ulgowy. Jest to dużo taniej niż koszt drogich rejsów statkiem Żeglugi Gdańskiej (bilet z Gdyni do Helu i z powrotem kosztuje 53 zł). Nowe połączenia mają być także alternatywą: dla samochodowego transportu na półwysep po zakorkowanych w sezonie letnim drogach oraz dla długotrwałych połączeń kolejowych. Wspólne przedsięwzięcie sfinansują zainteresowane projektem samorządy gminne oraz samorząd województwa pomorskiego.
- Wprowadzając przed siedmiu laty w Gdyni tzw. „Bilet Rodzinny” do taryfy ZKM objęliśmy jego działaniem znacznie większy krąg rodzin niż w innych polskich gminach – mówił podczas sesji r. Mariusz Roman. – Bilet rodzinny sprzyja jednocześnie integracji rodzin wielodzietnych umożliwiając im zarazem szerszy dostęp do dóbr kultury, a wszystko za przyczyną tego, że w każdy weekend może skorzystać z niego cała rodzina. Aż prosi się, zatem, aby aspekt integracji rodzin wielodzietnych wykorzystać przy okazji wprowadzania w życie połączeń sezonowych z Półwyspem Helskim, zwłaszcza, że koszt przejazdu tam i z powrotem dla 6-osobowej rodziny wynosi 80 zł, co dla rodzin wielodzietnych jest wydatkiem nierealnym.
Postulat r. Mariusza Romana przyjęli ze zrozumieniem pozostali radni oraz Prezydent Miasta i Dyrektor ZKM w Gdyni. Po krótkich konsultacjach przyjęto rozwiązanie w rezultacie, którego, do taryfy tych połączeń dodano uprawnienie, w wyniku którego rodziny wielodzietne w Gdyni korzystające z biletu rodzinnego, będą mogły na jego podstawie, jeden raz w sezonie letnim udać się bezpłatnie na Półwysep Helski. Wycieczkę taką będą mogli razem zaplanować w każdym dniu tygodnia, a nie tak jak to obowiązuje w środkach komunikacji miejskiej na terenie Gdyni tylko w sobotę i niedzielę.
(informacja własna) 17. 5. 2006
Kolejna interpelacja radnego PiS W Gdyni Grabówku przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej, dokładnie na terenie byłego szpitala pulmonologicznego, powstaje nowe osiedle mieszkaniowe. Inwestycję prowadzi firma Inpro z Gdańska. W wyniku prowadzonych przez nią prac doszło do katastrofy budowlanej - zarwała się skarpa, a wraz z nią część chodnika i jezdni. Utrudnienia w ruchu przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej stały się powodem kilku, na szczęście niegroźnych dla życia ludzkiego wypadków. Uniemożliwiły także ruch samochodów ciężarowych po ulicy Marii Curie-Skłodowskiej. Tymczasem właśnie tą ulicą do dwóch bloków przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15 i 17 dostarczany jest olej opałowy, zatem pośrednio firma Inpro przyczyniła się do stworzenia zagrożenia bytowego dla 88 rodzin tam zamieszkałych. Opisana powyżej sytuacja stała się powodem do wniesienia przez radnego Mariusza A. Romana interpelacji do Prezydenta Gdyni. Działając na podstawie & 22 Statutu Miasta Gdyni – załącznik do uchwały nr XXIII/489/04 Rady Miasta Gdyni z dnia 22 września 2004 r., uprzejmie proszę o wyjaśnienie następujących kwestii:
1. Proszę o wyjaśnienie przyczyny w wyniku, której doszło w marcu br. do zarwania się skarpy, a wraz z nią części chodnika i jezdni, podczas prac inwestycyjnych prowadzonych przez firmę INPRO przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej w Gdyni? 2. Czy miasto podjęło wystarczające działania w celu wyegzekwowania na w/w inwestorze natychmiastowego usunięcia awarii i wyremontowania jezdni wraz z chodnikiem w celu udrożnienia komunikacji prowadzącej do osiedli mieszkaniowych położonych przy ul. Curie-Skłodowskiej? 3. Dlaczego, pomimo zapewnień p. Stefana Benkowskiego, naczelnika wydziału dróg i komunikacji Urzędu Miasta Gdyni (patrz: „Skarpa uniemożliwia dojazd do domów”, „Gazeta Wyborcza – Trójmiasto”, Środa 22 marca 2006, str. 4.), na łamach „Gazety”, że zobowiązano firmę INPRO do przywrócenia stanu pierwotnego ul. M. Curie-Skłodowskiej najpóźniej do końca marca br. na ulicy tej, nadal tj. do dnia 6 kwietnia br. nie usunięto tej awarii? 4. Jakimi karami miasto Gdynia zamierza obciążyć inwestora za poczynioną awarię i przyczynienie się do niegodności życiowych mieszkańców? 5. Czy miasto Gdynia przewiduje poczynienie jakiegokolwiek zadośćuczynienia na rzecz mieszkańców dzielnicy Grabówek przez firmę INPRO, za stworzenie zagrożenia i bezpieczeństwa ruchu na ul. M. Curie-Skłodowskiej oraz za stworzenie zagrożenia ppoż. i uniemożliwienie dostaw oleju opałowego w celu zagwarantowania ogrzania osiedla mieszkaniowego przy ul. M. Curie-Skłodowskiej 15 i 17?
Gdynia, dnia 06 kwietnia 2006 r. 15. 4. 2006
"Czasopismo": Samorząd to służba na rzecz mieszkańców - Celem PiS jest bowiem przywrócenie prawdziwego sensu samorządności jako służby dla innych, korzystania z wolności stanowienia o sobie w obrębie społeczności lokalnej, w której wszyscy uczestniczą i wszyscy czerpią z niej pożytek - mówi Mariusz A. Roman, miejski radny oraz gdyński koordynator PiS ds. Samorządu. - Jak pan ocenia mijającą kadencję gdyńskiego samorządu?
- Były to cztery lata zgodnej i wytężonej pracy na rzecz mieszkańców Gdyni. Warto zauważyć, że w naszym mieście, o wiele rzadziej niż gdzie indziej, dochodziło do ostrych sporów pomiędzy radnymi. Taka atmosfera sprzyjała sukcesom, do których możemy zaliczyć m.in. skutecznie zabiegi o pozyskanie funduszy z UE (posłużyły one m.in. na rozbudowę ul. J. Wiśniewskiego oraz rozwój komunikacji trolejbusowej, a w tym roku umożliwią rozpoczęcie budowy ostatniego etapu Trasy Kwiatkowskiego). Nastąpiła znacząca rozbudowa i modernizacja sieci dróg. Powstało szereg obiektów sportowych oraz oddano do użytku Muzeum Miasta Gdyni wraz z budynkiem muzeum MW. Oddawano kolejne mieszkania w TBS „Czynszówka”. Udało się nam obronić istnienie dwóch gdyńskich szpitali. Powstało kilka kolejnych Rodzinnych Domów Dziecka oraz wyspecjalizowanych placówek pomocy społecznej. Gdynia posiada wysoko oceniany system oświaty oraz bardzo dobrze zorganizowaną i nowoczesną komunikację zbiorową.
- Czego nie udało się dotychczas zrealizować, z czym były problemy?
- Utrwaliła się różnica zdań dotycząca wizji polityki prorodzinnej. Dlatego też nie udało się zrealizować kilku postulatów podnoszonych przez radnych PiS, takich jak: „gdyńskie becikowe” czy wdrożenie programu wspierającego przedsiębiorczość rodzin. Wciąż brakuje choćby mieszkań socjalnych czy ścieżek rowerowych.
- Z jakim programem, w zbliżających się wyborach samorządowych powinien wystartować PiS w Gdyni?
- Na pewno, jednym z naszych sztandarowych haseł będzie nowa jakość w samorządzie (stop biurokracji, marnotrawstwu i korupcji). Celem PiS jest bowiem przywrócenie prawdziwego sensu samorządności jako służby dla innych, korzystania z wolności stanowienia o sobie w obrębie społeczności lokalnej, w której wszyscy uczestniczą i wszyscy czerpią z niej pożytek.
- Wybory samorządowe to również wybory bezpośrednie Prezydenta Miasta oraz radnych sejmiku województwa. Czy gdyński PiS, myśli także o tych segmentach samorządu?
- Jeżeli chodzi o bezpośredni wybór Prezydenta Miasta, to na tym etapie ta sprawa jest nadal otwarta. Wydaje się jednak, że Wojciech Szczurek, obecny prezydent Gdyni a zarazem doradca Lecha Kaczyńskiego, prezydenta RP będzie naturalnym kandydatem PiS w Gdyni. Trudno zresztą wymarzyć sobie lepszego, bardziej merytorycznego i skutecznego w działaniu kandydata.
- A co z wyborami do sejmiku województwa?
- Należy przyznać, że dotychczas cała gdyńska prawica zaniedbywała to pole działalności samorządowej. Z perspektywy czasu wydaje się jednak, że był to nasz błąd. Na poziomie sejmiku samorządowego zapadają niezwykle ważne decyzje, w tym również strategiczne decyzje finansowe. Brak gdyńskiego głosu w sejmiku oznacza, że z tego poziomu niemożliwym staje się praca na rzecz naszego miasta. To się musi zmienić i to się z pewnością zmieni.
za: "Czasopismo", Biuletyn Informacyjny PiS, Gdynia, kwiecień 2006 r. 5. 4. 2006
Niezapomniane chwile Spotkania z Ojcem Świętym były dla mnie zawsze ogromnym przeżyciem – nigdy nie spotkało mnie nic bardziej wzniosłego. Praktycznie wzrastałem i kształtowałem swoją osobowość w cieniu pontyfikatu Jana Pawła II. Jako 9-letnie dziecko nie kryłem radości z wyboru Papieża Polaka. Pamiętam, zdjęcia Jego Świątobliwości wklejaliśmy wtedy do zeszytów od religii. Pełnoletność uzyskałem w 1987 roku, a więc w roku wizyty Jana Pawła II w Polsce. To były niezapomniane chwile: Gdynia, Zaspa, a nade wszystko Westerplatte, gdzie podczas spotkania z młodzieżą Ojciec Święty mówił nam o potrzebie posiadania jakiegoś własnego Westerplatte. Słowa te brzmiały niczym nakaz i ideowe credo, na mnie osobiście wywarły wrażenie na całe dalsze życie. Czułem się bardzo dumny, że byłem wtedy w kościelnej służbie porządkowej. Choć upokarzany rewizjami przeprowadzanymi przez SB, nie mogąc przeciwdziałać temu, że funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa przebierają się za księży w pobliskim lasku na Westerplatte i wnikają w tłum, to jednak czułem się wolny jak nigdy wcześniej. Nie mogłem oprzeć się przeczuciu, że jest to powiew prawdziwej wolności, która nadeszła przecież już wkrótce. W roku 1993 miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu Polaków na Litwie z Ojcem Świętym w kościele Św. Ducha w Wilnie przy cudownym obrazie Miłosierdzia Bożego. Po ukończeniu studiów, w 1995 r. pielgrzymowałem do Włoch i uczestniczyłem w audiencji na Watykanie. Wreszcie nadeszła wspaniała msza w 1999 r. na hipodromie w Sopocie, w której uczestniczyłem jako osoba w pełni dojrzała.
Mariusz A. Roman
za: "Czasopismo", Biuletyn Informacyjny PiS, Gdynia, kwiecień 2006 r. 2. 4. 2006
„Becikowe” wyzwaniem dla samorządu Mariusz Roman: Parlament RP przyjął ostatnio jednocześnie dwie nowelizacje ustawy o świadczeniach rodzinnych w sprawie tzw. becikowego, kończąc dyskusję na temat zasiłku porodowego, jaka w Polsce toczy się już od kilku lat i dając wyraźny sygnał do kreowania, w tym także w ramach samorządów, polityki parorodzinnej państwa. Pomysł becikowego, czyli zasiłku porodowego nie jest niczym nowym. Wpisał się on na stałe do standardu wielu państw zachodnich, przez wiele lat obowiązywał również w Polsce, gdzie dodatkowo kilka samorządów gminnych wypłaca od lat swój dodatkowy zasiłek. Jednak dyskusja rozgorzała niejako na nowo, kiedy w 2002 r. po raz pierwszy więcej osób zmarło (359,5 tys.) niż się urodziło (353 tys.). A tak się akurat złożyło, że właśnie w tym samym roku rząd Millera zdecydował o zlikwidowaniu zasiłku porodowego wypłacanego każdej kobiecie, zastępując go zasiłkiem wypłacanym w dużo mniejszej kwocie jedynie dla rodzin najuboższych.
Narastające problemy demograficzne zaniepokoiły jednocześnie wielu samorządowców, w rezultacie coraz częściej gminy zaczęły uchwalać własne zasiłki. W Gdyni radni PiS dla uczczenia obchodów 25-lecia (październik 2003 r.) pontyfikatu Jana Pawła II wystąpili z projektem uchwalenia zasiłku prorodzinnego. Niestety, podobnie jak w innych miastach (min.: Gdańsk, Lublin, Warszawa, Kraków, Białystok) próba ta zakończyła się niepowodzeniem. Najczęściej, samorządowe decyzje były niemal automatycznie uchylane w ramach nadzoru. A to dlatego, że do szczegółów udzielania przez gminy pomocy w zakresie polityki parorodzinnej, trzeba stosować ustawę o pomocy społecznej. Ta natomiast mówi, że pomoc należy się najuboższym, spełniającym ustawowe warunki na podstawie kryterium dochodowego. Tymczasem uchwały gminne miały te wadę, że dotyczyły wszystkich rodziców. Sytuacja jednak zmieniała się diametralnie po przyjęciu noweli poselskiej do ustawy, która wychodząc naprzeciw samorządom, umożliwia wypłatę becikowego dla każdej rodziny, bez względu na jej dochody. Taki zasiłek, zwolniony z podatku dochodowego, finansowałyby gminy z własnych budżetów.
Wszystko wskazuje, zatem na to, że po podpisaniu przez prezydenta Kaczyńskiego obu nowel ustawy o świadczeniach rodzinnych, najuboższe rodziny (których w Polsce jest blisko 70 proc.) na nowo narodzone dziecko otrzymają 1000 zł dodatku do zasiłku rodzinnego (nowela rządowa) oraz 1000 zł jednorazowej zapomogi z budżetu państwa (nowela poselska), plus to, co uchwali gmina, a wszystkie inne rodziny o 1000 zł mniej. Becikowe staje się tym samym realnym wsparciem dla każdej rodziny w Polsce i zarazem początkiem na drodze do stworzenia kompleksowej polityki prorodzinnej państwa.
W tworzeniu takiej kompleksowej polityki prorodzinnej nie może jednak zabraknąć samorządu, który zdeterminowany realizacją swoich zadań m.in. w zakresie pomocy społecznej, nie zawsze potrafi znaleźć również środki na budowanie systemu wpierania każdej z rodzin. Nikt nie neguje potrzeby aktywności gminy w zakresie pomocy społecznej, ale nieporozumieniem jest nazywanie tych działań polityką parorodzinną. Polityka prorodzinna powinna być bowiem nakierowana na instytucjonalne wspieranie rodziny tylko dlatego, że jest rodziną, a nie dlatego, że ma tu miejsce jakieś nieszczęście. Nie wolno dopuścić, żeby jako nieszczęście była traktowana wielodzietność ani małżeństwo, w którym żona zajmuje się wychowanie własnych dzieci. Należy zawsze w naszych działaniach pamiętać, że społeczeństwo zarówno kulturowo jak i pokoleniowo odradza się właśnie przez rodzinę. Dlatego dokonujący się w niej przekaz wartości oraz kształtowanie osobowości nie jest sprawą wyłącznie członków danej rodziny, ale sprawą całej społeczności lokalnej.
Mariusz A. Roman radny Miasta Gdyni
za: "Czasopismo" - PiS Gdynia, nr 1, styczeń 2006 13. 3. 2006
Msza w intencji Ś.P. Roberta Bodnara Msza Święta w intencji zmarłego przedwcześnie Roberta Bodnara zostanie odprawiona w niedzielę 11 grudnia 2005 r. w kościele OO. Jezuitów w Piotrkowie Trybunalskim. Przyjaciele ze środowisk niepodległościowych i prawicowych oraz redakcja „Prawicy Polskiej”
6. 12. 2005
Robert Bodnar nie żyje Ta wiadomość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Odszedł szczery i oddany przyjaciel, odszedł w sile wieku, miał zaledwie 38 lat. Osierocił żonę i trójkę wspaniałych córeczek. Był aktywnym, twórczym i odważnym. Pozostanie w pamięci mojej oraz mojej Rodziny, jako jeden z najbardziej aktywnych działaczy niepodległościowych do końca swoich dni zaangażowany w służbę Ojczyźnie. Robert Bodnar był człowiekiem wielkiego serca, patriotą walczącym o wolną i niepodległą Polskę m.in. w strukturach Klubów Służby Niepodległości oraz Federacji Młodzieży Walczącej. W następnych latach swojej publicznej działalności wiele wysiłku włożył w porozumienie środowisk patriotycznych i niepodległościowych. Działał aktywnie na rzecz Polaków na Wschodzie oraz zniewolonych przez Rosję narodów Kaukazu. Wielokrotnie publikował, także na łamach „Prawicy Polskiej”. Cichy i skromny, odważny, aktywny i twórczy, pozostał za życia mało doceniony.
Robert zmarł w środę 16 listopada o godz. 11.00, po półrocznym zmaganiu się z chorobą. Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek 21.11 o godz. 9.00 na Cmentarzu Podgórskim (ul. Wielicka) w Krakowie.
Łącząc się w bólu i modlitwie z Rodziną zmarłego
Mariusz Roman z najbliższymi 20. 11. 2005
Karol Ignacy ROMAN W środę, 26 października 2005 r. o godz. 11.50 przyszedł na świat, synek Emilii i Mariusza ROMAN, pierwszy męski potomek Rodziny w swoim pokoleniu. Karol Ignacy ROMAN ważył 2,750 kg i mierzył 51 cm. Synek pp. Roman ma ciemne oczka i ciemne włoski oraz zadziorny charakterek po swoim tatusiu. Póki co je, śpi, czasem nawet płacze, ale potem wynagradza wszystko Rodzicom swoim ślicznym uśmiechem. 27. 10. 2005
Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele! Przez ostatni tydzień poparcie dla naszego Kandydata – prof. Lecha Kaczyńskiego - systematycznie rośnie. Powtarza się sytuacja znana nam już z wyborów parlamentarnych i pierwszej tury wyborów prezydenckich. Według dzisiejszych sondaży szanse obu kandydatów są równe, a w niektórych na prowadzeniu jest już nasz Kandydat. Wiadomo więc, że niedzielna „walka” przy urnach będzie bardzo wyrównana, a o ostatecznym wyniku mogą zadecydować dosłownie pojedyncze głosy. Dlatego każdy głos, bez wyjątku, jest niezwykle ważny. Proszę Was, w duchu odpowiedzialności za naszą przyszłość, aby w ostatnie przedwyborcze dni wykazać maksimum zaangażowania. Twórzmy łańcuszki poparcia, rozmawiajmy z rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami, przesyłajmy e-maile, smsy i nawołujmy o poparcie dla Prezydenta IV Rzeczypospolitej. Ważne, abyśmy upewnili się czy w naszym otoczeniu nie ma osób, którym, ze względu na chorobę, wiek czy odległość trudno będzie udać się do lokalu wyborczego. Pomóżmy im: użyczmy miejsca w samochodzie, zachęćmy, wytłumaczmy jak i gdzie głosować. Zadbajmy, by każdy głos oddany na Lecha Kaczyńskiego był ważny. W ostatnich wyborach odnotowano bowiem rekordową liczbę głosów nieważnych.
W niedzielę, podczas wyborów prezydenckich, odpowiadając na pytanie, jakiej Polski chcemy: solidarnej, w której liczy się każdy człowiek czy liberalnej, w której wygrywają tylko silni i bogaci - ostatecznie zadecydujemy o przyszłości naszego kraju.
To, czy powstanie IV Rzeczpospolita zależy od wyniku wyborów prezydenckich. Pamiętajcie! Głos oddany na Lecha Kaczyńskiego, to poparcie dla Polski solidarnej, w której nie będzie podziału na lepszych i gorszych, gdzie instytucje państwa będą sprawne i wolne od korupcji, a ludzie będą mieli pracę i godne życie.
Polska potrzebuje dziś prezydenta doświadczonego i wiarygodnego, sprawdzonego w działaniu. Prezydenta, który weźmie odpowiedzialność za naprawę Państwa i przyszłość Rzeczypospolitej. Takim Prezydentem będzie Lech Kaczyński.
Dziękuję Wam za dotychczasowy wysiłek i poświęcenie dla naszej wspólnej sprawy. To już ostatnia prosta. Niech będzie uwieńczeniem naszej pracy. Gorąco proszę o zaangażowanie w dniu wyborów.
Zbigniew Ziobro Szef Sztabu Wyborczego Kandydata na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego 21. 10. 2005
Lech Kaczyński: Polska Katolicka w Chrześcijańskiej Europie „W całej naszej historii – od chrztu Mieszka, świętego Wojciecha i koronacji Bolesława Chrobrego, po Jana Pawła II, księdza Jerzego i „Solidarność” – chrześcijaństwo jest fundamentalnym faktem naszego życia narodowego. Sto lat temu mawiano, że katolicyzm dla wierzących jest Prawdą, dla niewierzących cywilizacją. Dziś, niestety, żyjemy w czasach, gdy cywilizacja ta – zbudowana na przekonaniu o prawdzie zasad Dekalogu i Ewangelii – jest coraz częściej otwarcie kwestionowana i atakowana. Dla zdecydowanej większości z nas, polityków, działaczy i członków Prawa i Sprawiedliwości, wiara katolicka jest po prostu Prawdą, która nadaje kierunek naszemu życiu i działalności. Dla wszystkich jest wartością, którą trzeba szanować i bronić.” W pełni utożsamiam się z powyższymi słowami, którymi mój brat Jarosław Kaczyński poprzedził wstęp do raportu o działaniach Prawa i Sprawiedliwości na polu chrześcijańsko – społecznym. Zasadniczym celem mojej prezydentury będzie bowiem uzdrowienie moralne polskiego życia publicznego. Jego niezbędną podstawą są wartości chrześcijańskie we wszystkich wymiarach – od materialnych i podatkowych praw rodziny po gwarancje prawno - ustrojowe. Wraz z odzyskaniem niepodległości pojawiły się nowe zagrożenia. Wśród nich należy wymienić idee, które w imię opacznie rozumianej wolności niszczą wolność i życie innych ludzi, świat moralny i kulturę, która została nam przekazana. Dlatego nowym, bardzo poważnym wyzwaniem na dzisiaj jest dla mnie obrona dziedzictwa duchowego, tradycji, patriotyzmu i rodziny. Demokracja musi być zakorzeniona w sprawdzonym na przestrzeni dziejów systemie wartości, dzięki któremu nasz naród przetrwał najtrudniejsze doświadczenia historyczne. Pogląd ten stanowi fundament mojego programu. Trzecia Rzeczpospolita dla sporej części Polaków okazała się pod wieloma względami rozczarowaniem. Wśród jego przyczyn trzeba wymienić wady ustawodawstwa, które mają swoje umocowanie w przyjętej w 1997 roku nowej konstytucji. Jej słabym punktem pozostaje niespójność systemu wartości, do którego się odwołuje. Polsce potrzebna jest głęboka zmiana. Zagwarantuje ją przyjęcie nowej ustawy zasadniczej, która da początek IV Rzeczypospolitej – państwa przywróconego narodowi. Jego trwałość powinny gwarantować wartości najwyższe. Dlatego we wstępie do konstytucji napisaliśmy:
„W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar odzyskanej niepodległości, wdzięczni poprzednim pokoleniom za ich wytrwałą pracę, poświęcenie i ofiary dla Polski, zrzuciwszy jarzmo obcej przemocy i komunizmu, zobowiązani do zachowania i umocnienia niepodległości Państwa Polskiego, pomni ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, pragnąc Rzeczypospolitej silnej prawdą, uczciwością i sprawiedliwością, naszą wolność i odpowiedzialność za los współczesnych i przyszłych pokoleń Narodu wyrażamy na kartach tej Konstytucji, która jest najwyższym prawem dla Rzeczypospolitej Polskiej”
Jan Paweł II uczył nas, że neutralność światopoglądowa państwa powinna polegać na solidarności i równości wszystkich obywateli bez względu na wyznawaną religię i przekonania. Nie może jednak oznaczać dogmatycznego zaprzeczania fundamentalnym wartościom. Jest moim najgłębszym przekonaniem, że państwo musi uwzględniać religijne, moralne, kulturowe i prawne dziedzictwo cywilizacji zachodniej. Polska opinia publiczna powinna być zjednoczona wokół tego, co stanowi istotę odpowiedzialności państwa i istotę naszej kultury – wokół spraw takich, jak ochrona prawa do życia, praw rodziny, wychowanie zgodne z prawem natury i z tradycją narodową. To są właśnie najważniejsze składniki dobra wspólnego narodu. Pierwszą wspólnotą ludzką jest rodzina. Jeśli pozostaniemy obojętni wobec szerzenia się patologii podważających wartości rodzinne, to nieuchronnie przenikną one do innych wspólnot, by w rezultacie stać się zagrożeniem dla życia narodów i naszej cywilizacji. Kwestie legalizacji aborcji i eutanazji, przyzwolenia na demoralizację i aprobata dla rozwiązłości, dotyczą w ogromnym stopniu problemu trwałości struktur społecznych i więzi narodowej. Uważam za konieczność reagowanie na przejawy burzenia podstaw cywilizacyjnych chrześcijańskiego Zachodu. Polska w Unii Europejskiej powinna promować właściwe pojęcie praw człowieka, takie, o jakim uczył nas Jan Paweł II. W sposób oczywisty dotyczy to najpierw osób najsłabszych i najbardziej bezbronnych. Chrześcijański ład moralny leży w interesie samej Unii Europejskiej. Nie może się ona stać opanowanym przez prawa dżungli zbiorowiskiem wyobcowanych, wykorzenionych jednostek. Powinna być przede wszystkim wspólnotą suwerennych państw solidarnie chroniących życie i swobody swych obywateli, prawa rodziny, ład moralny i chrześcijańską tożsamość cywilizacyjną. Powinna być wspólnym wysiłkiem chrześcijańskiej Europy dla odbudowy naszego moralnego i politycznego miejsca we współczesnym świecie. Jako Prezydent IV Rzeczypospolitej zamierzam służyć tej sprawie.
Lech Kaczyński Kandydat na Prezydenta RP 15. 10. 2005
„DB”: FMW – Pożegnanie z bronią Kilkunastometrowy stół w siedzibie Komisji Krajowej „Solidarności” pokryły setki czarno-białych zdjęć, ulotek z lat 80., gazet oraz sprzęt do produkcji nielegalnych za czasów PRL wydawnictw. Na ścianach zawisły transparenty z demonstracji, „Norymberga dla komuny – Grudzień 1970 – Pamiętamy” – głosił jeden z nich. Wszystkie te pamiątki, składające się na archiwum Federacji Młodzieży Walczącej Region Gdańsk i Region Pomorze Wschodnie, zostały wczoraj (tj. 8 czerwca) przekazane do archiwum KK. Dla muzeum „S”
- To nasze pożegnanie z bronią – mówił jeden z liderów gdańskiej FMW, a dziś fotoreporter „Dziennika Bałtyckiego”, Robert Kwiatek. – Kompletowaliśmy to latami. Dziś oddajemy w depozyt, chcemy, aby później te rzeczy znalazły się w planowanym muzeum „S”. Mamy nadzieję, że to przekazanie przyspieszy powstanie placówki. - Gdyby to tylko od nas zależało, już dawno byśmy je mieli – deklarował Janusz Śniadek, przewodniczący „S”, któremu byli działacze FMW przekazali swoje archiwum. Pod symbolicznym aktem przekazania podpisali się byli działacze FMW, m.in. guru (jak mówią o nim sami członkowie federacji) gdańskiej organizacji, Dariusz Krawczyk, Mariusz Roman, dziś radny Gdyni i wspomniany już Robert Kwiatek. Nie zabrakło oczywiście podpisu Janusza Śniadka oraz Bogdana Borusewicza, legendy „S”, a dziś członka Zarządu Województwa Pomorskiego. - Ta decyzja wcale nie była łatwa, długo zastanawialiśmy się, co zrobić z archiwum i komu je przekazać – powiedział Kwiatek. – Jednak było jasne, że przede wszystkim musi ono zostać w Gdańsku.
Prężni ideowcy
Sami działacze FMW przyznawali, że potrafili działać radykalnie. Opowiadali o zdobytych w trakcie zadym milicyjnych pałkach, czapkach, posiadanych kolczatkach służących do przebijania opon samochodów służb bezpieczeństwa. - To byli młodzi ideowcy, głównie ze szkół średnich i studenci, mogę o nich mówić tylko w samych superlatywach, choć później często różniliśmy się politycznie – podkreślał Bogdan Borusewicz, który miał wiele kontaktów z FMW. – Mieli masę pomysłów, niektóre mnie mroziły. Np. chcieli otworzyć własną strzelnicę. Przekonałem ich wtedy, że władza ma więcej strzelnic i szybciej strzela. Nawiązywali do ruchów niepodległościowych. Członkowie Federacji wspominali też o tym, że przez ich działalność kłopoty z bezpieką mieli ich rodzice. Dariusz Krawczyk, obecnie zajmujący się rodzinną firmą, wiceprezes Lechii Gdańsk: - Ale gdyby dziś moje dzieci chciały robić to, co ja wtedy, na pewno bym im nie zabronił. Choć na pewno miałbym obawy. Mariusz Roman, który na demonstracjach po 1989 r. potrafił krzyczeć „zdrajcy!” pod adresem niektórych opozycjonistów, nie kierował tego do Bogdana Borusewicza, ma do niego wielki szacunek. - On jako jeden z bardzo nielicznych traktował nas w pełni poważnie – podkreśla Roman. Borusewicz z kolei dodawał, że FMW w drugiej połowie lat 80. była na Wybrzeżu jedną z najprężniejszych organizacji.
Młodzi drukarze
Wśród pamiątek znalazł się też (wciąż na chodzie) powielacz białkowy (matryce w nim były wykonane z żelatyny) do wydawania ulotek i gazetek. Powielacz FMW dostała właśnie od Bogdana Borusewicza. - Nie tylko ten jeden – zaznacza Borusewicz. – Oni w pewnym momencie byli podstawą opozycyjnej poligrafii. Powielacz dwukrotnie pracował w Stoczni Gdańskiej podczas strajków 1988 roku. Najpierw w maju członkowie FMW wynieśli go z zakładu po strajku. W sierpniu w trakcie kolejnego, FMW z powrotem przemyciła go do stoczni. - To bardzo cenny zbiór – podkreśla Joanna Lewandowska, szefowa archiwum KK. – Na pewno wiele elementów będzie eksponowana na naszej wystawie z okazji 25-lecia „Solidarności” w Dworze Artusa. M.in. będziemy mogli pokazać cały proces drukowania bibuły. FMW została założona w 1984 r. Impulsem było zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki. W regionie gdańskim, w jednym z najsilniejszych w Polsce ośrodków działania Federacji, należało do niej ok. 400 osób.
Michał Lewandowski
za: „Dziennikiem Bałtyckim”, Temat dnia, Czwartek 9 czerwca 2005 r., str. 11 20. 6. 2005
„WPROST”: Z pozdrowieniami dla Putinokia Jeśli czujesz się urażony kłamliwymi wypowiedziami i arogancją Władimira Putina, naklej znaczek i wyślij przygotowaną przez nas i dołączoną do najnowszego, poniedziałkowego (tj. z 20 maja br.) numeru „Wprost” kartkę do prezydenta Rosji. Możesz to zrobić również drogą emailową. Tymi słowami redakcja „WPROST” zainicjowała swoją akcję: „Z WPROST do Putinokia. Poniższy tekst jest niemalże analogiczny do tego jaki zaproponowała redakcja „WPROST”.
Panie Prezydencie Putin !
9 maja na Placu Czerwonym w Moskwie, a także w wielu innych publicznych wystąpieniach, przedstawił Pan kłamliwą stalinowską wizję historii. Nie potępił Pan paktu Ribbentrop - mołotow i najazdu ZSRR na Polskę. Wspomniał Pan o zasługach włoskich i niemieckich antyfaszystów, a kompletnie zlekceważył rolę polskich żołnierzy, czwartej pod względem liczebności siły zbrojnej koalicji antyfaszystowskiej. Zaprosił Pan na obchody do Moskwy i wyróżnił medalem gen. Jaruzelskiego - sługusa i agenta m.in. stalinowskiego aparatu ucisku. Czuję się tym upokorzony i domagam się przeprosin.
Zachęcamy do tego aby ten lub inny własny tekst przesyłać na adres Prezydenta Rosji. Poniżej zamieszczamy link do automatu poczty elektronicznej przesyłanej bezpośrednio do Putina.
http://www.kremlin.ru/eng/articles/send_letter_Eng1a.shtml
Więcej informacji oraz komentarze na temat akcji „WPROST” znajdziesz w najnowszym (nr. 20 z 22 maja 2005 r.) numerze tygodnika „WPROST”, który trafił już do kiosków.
16. 5. 2005
"Becikowe" w Lublinie Na każde urodzone dziecko lubelska rodzina otrzyma z budżetu miasta kwotę tysiąca złotych brutto - uchwalili radni. Jeżeli wojewoda nie zakwestionuje tej uchwały, zacznie ona obowiązywać od 2006 r. W bieżącym budżecie miasta nie przewidziano na ten cel pieniędzy. Za świadczeniem głosowała przeważająca część radnych - 20 było za, 6 przeciw, przy 1 wstrzymującym się. Aby zabezpieczyć się przed unieważnieniem uchwały przez eseldowskiego wojewodę, a także rozwiać wątpliwości wewnątrz rady miasta, radni LPR, od których wyszła ta inicjatywa, zmienili podstawę prawną postulowanego świadczenia. Zrezygnowali z powoływania się na ustawę o pomocy socjalnej, a odwołali się do obowiązku prowadzenia polityki prorodzinnej, zapisanego w ustawie o samorządzie terytorialnym. - W myśl tego prawa samorząd obowiązany jest prowadzić politykę prorodzinną, w ramach której wypłacane będzie to świadczenie - powiedział nam radny dr Mieczysław Ryba z LPR. - Nie jest to więc zasiłek socjalny, dzięki czemu będzie mógł być wypłacany nie tylko najuboższym, ale wszystkim tym rodzinom, które zdecydują się na posiadanie dziecka. Jak podkreśla radny, sprawa jest zasadnicza, gdyż chodzi o przeciwdziałanie zapaści demograficznej Polski w sytuacji, gdy rząd nie tylko nie stara się walczyć z tym zjawiskiem, ale wręcz przejawia postawę antyrodzinną. - Skrócenie urlopów macierzyńskich było bardzo mocnym uderzeniem w postawy pronatalistyczne - uważa dr Ryba. Lubelscy radni prawicy mają nadzieję, że tym razem uda im się przeforsować uchwałę. Wskazują, że niebawem zakończy się kadencja lewicowego wojewody, a to właśnie tacy wojewodowie unieważniali uchwały o "becikowym" w innych samorządach. Liczą także, że zmiana podstawy prawnej da im większe szanse w sądzie, gdzie mogą się odwołać po ewentualnej negatywnej decyzji wojewody. - Sądzimy, że jest to dopiero pierwszy krok w kierunku wypracowania państwowej polityki prorodzinnej, co powinno stać się istotnym elementem debaty przed wyborami parlamentarnymi - podkreśla dr Ryba.
Adam Kruczek, Lublin
za: "Naszym Dziennikiem", Sobota-Niedziela, 30 kwietnia - 1 maja 2005, Nr 101 (2206), str. 2 30. 4. 2005
HABEMUS PAPAM, HABEMUS SPEM! Nie można było wymodlić lepszej wieści dla Kościoła. Teraz już wiemy, mamy tą pewność, co znaczy zdanie, które wyraża najprawdziwszą z prawd, że to Duch Święty wybiera Papieża. Umiłowany Ojcze Święty pragniemy podkreślić, że kochamy równie mocno Papieża Benedykta XVI jak kochaliśmy Twojego poprzednika a naszego rodaka Jana Pawła II. Wzrastaliśmy i dane nam było żyć w czasach pontyfikatu Jana Pawła II, ale doskonale pamiętamy, jak blisko Papieża Polaka byłeś właśnie Ty, Umiłowany Ojcze Święty! Doskonale zdajemy sobie sprawę, jak wielką podporą pontyfikatu Jana Pawła II była Twoja posługa a zwłaszcza Twój styl w kierowania Kongregacją Nauki Wiary. Wdzięczni Ci jesteśmy za Twoją teologię i dotychczasową troskę o sprawy Kościoła. Pragniemy podkreślić, że jesteś dla nas Nadzieją na zachowanie Credo naszej świętej wiary, tak bardzo w ostatnim czasie zagrożonej różnego rodzaju działaniami wszelkiej maści progresistów i modernistów także w łonie samego Kościoła.
Pragniemy zapewnić Cię o naszej modlitwie. Pozostając w nadziei rychłego spotkania z Tobą, podczas tak oczekiwanej w naszej Ojczyźnie Twojej pielgrzymki do Polski.
Emilia i Mariusz ROMAN z dwuletnią córeczką Aleksandrą
Powyższy list został przesłany na adres emaile Ojca Świętego Benedykta XVI 23. 4. 2005
Habemus Papam! - Benedykt XVI Nie można było wymodlić lepszej wieści dla Kościoła - i nie można teraz ustać w dziękczynieniu. Także długi pontyfikat Jana Pawła II nie mógł chyba znaleźć lepszego pośmiertnego ukoronowania: oto na tron Piotrowy wstępuje najbliższy współpracownik zmarłego Papieża, podpora Jego pontyfikatu. Dobrze już znamy Ojca Świętego Benedykta XVI. Deo gratias! Od ćwierć wieku widzieliśmy go blisko Jana Pawła II, poznaliśmy jego styl z kierowania Kongregacją Nauki Wiary, a jego teologię i troskę o sprawy Kościoła - także z jego książek. Podobno Człowiek Współczesny nie lubi stawiać nad sobą postaci tak wyrazistych, a zwłaszcza osób głoszących tak wyraziście absolutyzm Prawdy i wyrzucających światu relatywizm. Jeśli tak, to źle jest z tym Człowiekiem Współczesnym, a jeszcze gorzej z tymi, którzy swe rachuby i kariery układają według imaginacji o jego wymaganiach. Jednak Duch Święty "wieje kędy chce", a kardynałowie okazali się Mu powolni. A przecież wiedzieli bardzo dobrze, kogo wybierają, wszelkie nieporozumienia były tu wykluczone. Kazanie kardynała Ratzingera z Mszy otwierającej konklawe było dobrą wizytówką - zresztą tak samo jak homilia pogrzebowa. Prawda i miłość okazały się ściśle powiązane. I, wbrew komentarzom, wyraźnie przekonały nawet nieprzekonanych.
Po Papieżu Janie Pawle II zostało na ziemi "pokolenie JP2". Papież wychowywał je także po to, by teraz poszło ono za nowym Biskupem Rzymu. Myślę, że jest do tego dobrze przygotowane: przyszedł bowiem Pasterz, a jego owce go znają.
Teraz króluj nami i nami rządź, Ojcze Święty Benedykcie! My słabi, wyzwania potężne, lecz Łaska Boża większa.
Paweł Milcarek
za: http://www.christianitas.pl/wiad/09/21/w.php 21. 4. 2005
Ksiądz kardynał Joseph Ratzinger o orędziu fatimskim: Samo orędzie jest zupełnie proste. Łucja, jedyna, która dożyła późnego wieku, stale podkreślała tę prostotę i mówiła: nie zwracajcie uwagi na wszystkie inne sprawy, o których donosimy, właściwie chodzi tylko o wiarę, nadzieję i miłość. Również ja miałem okazję się z nią spotkać. Z naciskiem powiedziała wówczas: Niech Ksiądz Kardynał opowie to ludziom! Aniołowie, których najpierw zobaczyliśmy, mówiła, wpajali nam wiarę, nadzieję i miłość - a treścią całego orędzia jest to, byśmy się ich uczyli. To chce nam przekazać Matka Boża, tym chce nas jednocześnie oczyścić i nawrócić. Pokuta jest właśnie tym wewnętrznym odwróceniem naszej postawy życiowej, porzuceniem obecnego trendu, który odwodzi człowieka od Boga i koncentruje wyłącznie na jego własnej osobie. Pokuta jest odwrotem, wyjściem poza siebie, oddaniem, które jest miłością - która z kolei wymaga wiary i rodzi nadzieję. Myślę, że wszelkie przypadki ukazania się Matki Boskiej, jeśli są autentyczne, nie przynoszą nam niczego, co stałoby ponad Ewangelią. Nie chcą zaspokajać ludzkiej ciekawości, nie chcą być sensacją itp., lecz na powrót prowadzą nas do prostych i istotnych spraw, które tak łatwo przychodzi nam przeoczyć. Właśnie w dzisiejszych czasach, gdy wszelkie problemy tak się pogmatwały, chrześcijaństwo często staje się dla nas czymś tak skomplikowanym, że już nie widzimy lasu spoza drzew. Wydarzenia te chcą nas przywieść do prostego centrum - nie do czegoś innego, lecz do istoty, do nawrócenia, do wiary, nadziei, miłości. Podczas konferencji prasowej 26 czerwca 2000 roku Kongregacja Nauki Wiary przedstawiła pełny tekst tak zwanej trzeciej tajemnicy fatimskiej. Jednocześnie w głównych językach świata ukazała się autoryzowana przez Kongregację broszura, która zawiera faksymile manuskryptu siostry Łucji i przecina wszelkie dyskusje na temat autentyczności i kompletności tekstu. Dokumentacja dokładnie przedstawia zarówno przebieg kolejnych wizji, jak i uporządkowane chronologicznie zapisy Łucji, a także losy zapisu trzeciej tajemnicy. Ponadto zawiera wspomniane przez Pana wystąpienie kardynała Sodano; ja sam dokonałem próby wykładni tekstu. Ponieważ broszura jest powszechnie dostępna, myślę, że całą kwestię mogę tutaj ująć w paru słowach. Wizja ukazuje mozolną drogę Biskupa odzianego w biel (którego same dzieci zidentyfikowały jako Ojca Świętego) na stromą górę, na której szczycie stoi wielki krzyż; droga wiedzie przez na wpół zburzone miasto. Biskupi, kapłani, świeccy, a w końcu również papież zostają zabici. Ale aniołowie zbierają krew zabitych, która dzięki temu przynosi owoce światu. W tekście tajemnicy można się doszukać skondensowanej wizji dwudziestowiecznego Kościoła Męczenników, przedstawionej za pomocą symbolicznych obrazów - profesor Riccardi (przewodniczący wspólnoty S. Egidio) opublikował niedawno monografię poświęconą męczennikom minionego stulecia, ofiarom rozmaitych dyktatur, która we wstrząsający sposób ukazuje realność fatimskiej wizji. Ale dukt wszystkich trzech części tajemnicy pozwala stwierdzić, że jej ośrodek stanowi wezwanie do pokuty i że historia nie podlega nieuniknionemu determinizmowi, tak jakby wszystko było już zapisane i niezmienne, lecz pozostaje historią wolności: pokuta może zmienić wizję. Cała tajemnica jest dramatycznym apelem do ludzkiej wolności, wzywa nas, byśmy odmienili nas samych, a dzięki temu odmienili też bieg historii - notabene, aspekt ten łączy tekst tajemnicy z tekstem Apokalipsy. Skoro Papież umknął śmierci, mamy prawo uważać to za znak, że modlitwa może odmienić historię.
Bóg i świat: wiara i życie w dzisiejszych czasach (z kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia Peter Seewald), Kraków 2001
za "Naszym Dziennikiem", Czwartek, 21 kwietnia 2005, Nr 93 (2198) 21. 4. 2005
ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Grudzień 2001 |
Styczeń 2002 |
Luty 2002 |
Marzec 2002 |
Kwiecień 2002 |
Maj 2002 |
Czerwiec 2002 |
Sierpień 2002 |
Wrzesień 2002 |
Październik 2002 |
Listopad 2002 |
Grudzień 2002 |
Styczeń 2003 |
Luty 2003 |
Aktualności z lat 2004-2006
463718
|
 |
|